Przedstawiamy fragmenty artykułu p. Rajmunda Pollaka, nadesłanego na konkurs o kapitalizmie, zorganizowanego przez portal Prokapitalizm.pl i Fundację PAFERE...

(...) Ten nasz kapitalizm od samego początku był skażony korupcją i skrajną wręcz indolencją władz. Fabryki padały jedna po drugiej lub były wykupywane za bezcen przez drobnych kombinatorów z obcymi paszportami. Byle hochsztapler z niemieckim, amerykańskim, czy angielskim paszportem, który zgłaszał chęć zakupu jakiegoś zakładu w Polsce był ogłaszany strategicznym inwestorem! Nasi dyrektorzy z dyplomami ekonomii politycznej socjalizmu nie mieli bladego pojęcia na temat obrotu nieruchomościami, grze na giełdzie, czy nawet bilansie otwarcia! Dlatego zatrudniano za gigantyczne pieniądze firmy konsultingowe, które tak naprawdę to nie reprezentowały interesów polskich, tylko interesy przyszłego właściciela, który dawał im szansę przyszłych zleceń na ekspertyzy w już sprywatyzowanej pod jego potrzeby fabryce. Mimo licznych zastrzeżeń NIK do prywatyzacji wielu przedsiębiorstw nikt, absolutnie nikt nie siedzi w kryminale za zaniżenie wartości sprywatyzowanej firmy lub doprowadzenie do upadku niemal całego przemysłu włókienniczego w Bielsku-Białej. Bielskie materiały były przez stulecia słynne na cały świat do czasu, aż dyletanci zarówno z lewicy jak i lewej prawicy doszli do wniosku, że prościej będzie kupować tanią i tandetną odzież z Azji i USA, aniżeli ratować renomowane zakłady bielskiej wełny.

 

Najciekawszym przykładem naszego kapitalizmu jest jednak Fabryka Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Było to najlepiej prosperujące przedsiębiorstwo w okresie PRL-u, które nawet w stanie wojennym eksportowało swoje produkty nie tylko do Europy Zachodniej, ale nawet do Australii i Chin.

W 1992 roku FSM miał wartość ponad 2 miliardy dolarów, a firma doradcza wyceniła go na 18 milionów starych złotych, czyli ….1800 PLN. Mimo, że NIK stwierdził gigantyczne nadużycia i skierował wniosek do Prokuratury, która bardzo skutecznie oskarżała i wsadzała do więzień robotników rozprowadzających ulotki antysocjalistyczne. Okazało się, że Prokuratorzy nie byli kształceni w dziedzinie ścigania przestępstw prywatyzacyjnych i sprawę umorzyli, bo dogmat prywatyzacji stał się równie priorytetowy jak niegdyś dogmat kolektywizacji, a przecież w Prokuraturach też lustracji nie było .

Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku piastowałem funkcję Przewodniczącego K.Z.”Solidarność” Biura Handlu Zagranicznego FSM, byłem wraz z ówczesnym Przewodniczącym K.Z. NSZZ”S” Zakładu nr 1 FSM śp. Jankiem Frączkiem z poufną misją w zakładach Renault we Francji. Wiedzieliśmy od włoskich związkowców, że Fiat jest państwem w państwie, a prezes Fiata jest ważniejszy od premiera Italii, dlatego chcieliśmy aby prywatyzacją FSM-u zainteresować konkurencyjną firmę Renault, gdzie panowały bardziej partnerskie stosunki międzyludzkie, aniżeli wewnątrz giganta z Turynu. W zakładach Renault przyjęto nas z wielkimi honorami i niezwykle kurtuazyjnie, ale gdy doszło do konkretnych rozmów, to usłyszeliśmy od francuskich menadżerów, że nasze pojęcie o wolnym rynku jest mocno naiwne. Zacytuję zdania, których nie zapomnę do końca życia, bo znam biegle język francuski i dobrze je zrozumiałem :

 

“W Europie nastąpił po 1989 roku nowy podział stref wpływów. Bogate kraje takie jak Niemcy, Anglia , Francja i Włochy podzieliły marnie zorganizowane rynki zbytu i inwestowania w krajach, które wyszły z RWPG. Na przykład Włosi otrzymali prawo do przejęcia w Polsce fabryk produkujących małe samochody i komponenty do tych aut, natomiast Francja dostała zielone światło do budowy w Rzeczypospolitej sieci hipermarketów. Dlatego Renault nie może wystawić swojej oferty zakupu FSM, tak samo jak Fiat nie miał prawa kupić zakładów czeskiej “Skody” , które zostały przeznaczone dla Niemiec!”….

 

Po tych słowach zarówno mnie jak i mojemu przyjacielowi przypomniała się Jałta . Gdy wróciliśmy do kraju nikomu nie powtórzyliśmy tej rozmowy, bo panował tak ogromny entuzjazm prywatyzacyjny, że nikt by nam w te prawdy ekonomiczne nie uwierzył.

W 1992 roku obowiązywała już ustawa o puli 15% bezpłatnych akcji pracowniczych, ale umowa definitywna (podpisana przez ministra Andrzeja Olechowskiego) pozbawiała ponad 25.000 uprawnionych pracowników FSM jakichkolwiek uprawnień do akcji czy udziałów kapitałowych.

 

W Zakładzie nr 2 w Tychach wybuchł najdłuższy po II-giej wojnie światowej strajk. Doszło do pierwszego rozłamu w fabrycznej NSZZ “Solidarność”, bo zakład Nr1 nie poparł tego strajku, gdyż dyrekcja przekazała szefowi Komisji Zakładowej “S” informację z Turynu, że jak Bielsko-Biała przyłączy się do strajku, to Fiat kupi tylko tą część fabryki co jest w Tychach i na Podbeskidziu nie będzie produkcji samochodów. Zadzwoniłem wtedy do jednego z włoskich związkowców (w Piemoncie wiele osób mówi po francusku), który powiedział mi : …” Musisz zrozumieć, że kapitaliści to nie są dobrzy wujkowie, którzy chcą przejąć waszą fabrykę po to, aby wam było lepiej, lecz tylko dlatego, że stanowicie dla nich tanią siłę roboczą. Nie chcą abyście mieli akcje, bo Giovanni Agnelli jest patriarchą Turynu oraz całych Włoch i nie lubi swoją własnością z nikim się dzielić. Jego dziadek założył Fabrica Italiana Automobili Torino (FIAT) i wszystko musi zostać w rodzinie, również to co się uda nabyć w innych krajach. Obecny senator Agnelli ma wpływy na całym świecie i w przyszłości będzie też pociągał za sznurki w Polsce! To, że teraz rozbijają waszą “Solidarność” wewnątrz zakładu, to jest stara rzymska gra “divide et impera” (rządź i dziel)! Wasi ministrowie powinni lepiej uczyć się historii, a ty powiedz swoim kolegom, żeby w Bielsku poparli tyski strajk i nie dajcie się “!

 

Gdy powtórzyłem tę rozmowę Przewodniczącemu “S” w zakładzie nr1 FSM i apelowałem, aby Bielsko-Biała poparła strajk w Tychach, to usłyszałem, że :…” Włoskim związkowcom zależy na tym, aby Fiat nie wszedł do Polski i dlatego ciebie podpuścili ! “….

 

Tylko czterech członków ówczesnych struktur “S” na Podbeskidziu było za poparciem strajku w Tychach. W końcu Komisja Zakładowa “S” w Tychach wycofała się z tego strajku, co spowodowało odejście od “Solidarności” wielu Tyszan i powstanie zupełnie nowego związku zawodowego w Zakładzie Nr 2 FSM. Dyrekcja FSM, która miała rodowód komunistyczny, wysyłała z Bielska-Białej całe autobusy łamistrajków do Tychów, którzy pod bramami i pod płotami krzyczeli, że chcą pracować! Strajk w końcu się załamał, a jego uczestnicy już po przekształceniu FSM we Fiat Auto Poland byli prześladowani przez tych samych kierowników i dyrektorów, którzy rządzili za komuny, bo mocodawcy z Turynu zapewnili im za “lojalność” zachowanie ciepłych stołków już w całkiem prywatnej firmie.

Dla mnie pierwszym szokiem po powstaniu Fiat Auto Poland była likwidacja przez Włochów Biura Handlu Zagranicznego FSM, w którym pracowałem w charakterze specjalisty d/s eksportu i spec. d/s technicznych. Wytłumaczono nam, że Turyn nie może pozwolić na to, aby Polacy decydowali o strategii sprzedaży produktów należących do rodziny Agnellich. Właściciele sami muszą decydować komu i za ile można sprzedawać...

 

 

(...) Innym mankamentem strategii turyńskich “specjalistów” była stopniowa eliminacja długoletnich polskich dostawców komponentów do FSM, na rzecz kooperantów włoskich.

 

Jeden z menadżerów ze słonecznej Italii wytłumaczył mi to w następujący sposób :…” Wy tutaj w Polsce w ogóle nie rozumiecie jak się robi w kapitalizmie interesy. Jeżeli na ten przykład jakakolwiek firma włoska sprzedaje tanio swoje komponenty do zakładu Mirafiori, to Turyn może się zgodzić na to, że detale dostarczane przez tą samą firmę do Fiat Auto Poland będą dużo droższe od polskich, bo liczy się bilans globalny koncernu i można dać kooperantowi więcej zarobić na Polakach niż na Włochach! “….

 

Zapytałem wtedy jak to się ma do jakości komponentów w sytuacji kiedy wiadomo, że wyroby znad Wisły są dużo lepsze od produkowanych w Piemoncie ?

 

Odpowiedź mnie wielce zaskoczyła :

…”Jeżeli kooperant włoski jest spokrewniony z rodziną Agnellich, albo jest jego przyjacielem, to nie ma tak odważnego dyrektora w całym koncernie, który zaryzykowałby zakup komponentów u konkurenta z Polski. Musi pan zrozumieć, że to właściciel decyduje u kogo kupuje, a komu to się nie podoba, to może się zwolnić, bo za bramą czeka kolejka chętnych do pracy, którzy nie będą zadawali kłopotliwych pytań….”

 

 

(...) We Fiat Auto Poland dawni komuniści, którzy donosili na związkowców NSZZ”Solidarność” do Komitetu Fabrycznego PZPR lub byli Tajnymi Współpracownikami SB, teraz są najgorliwszymi zwolennikami wolnego rynku i dalej donoszą, tyle , że “kapitalistom” na tych działaczy “S”, którzy buntują robotników przeciw dyrekcji, a nawet przekazują nazwiska najaktywniejszych uczestników pikiet protestacyjnych .

 

Wolne soboty wywalczone strajkami w 1980 i 1981 roku stały się w ostatnich latach we F.A.P. w większości sobotami pracy zbiorowej, a w 2009 roku wprowadzono we F.A.P. nawet robocze niektóre niedziele, a wiceprezes FIAT GROUP apelował z Turynu do związków zawodowych w specjalnym piśmie o zrozumienie konieczności pracy w soboty i w niedziele ze względu na ogólnoświatowy kryzys!

 

(...)

Znam realia również innych zakładów motoryzacyjnych, tych w Gliwicach i w Warszawie, bo byłem kiedyś członkiem Sekcji Krajowej Przemysłu Motoryzacyjnego NSZZ “Solidarność” i wszędzie jest podobnie jak we F.A.P., czyli organa decyzyjne są poza Polską i każdy kapitalista ma straszak w postaci groźby przeniesienia produkcji do innego kraju i zamknięcia montowni w Polsce, gdyby tylko okazało się to opłacalne dla koncernu.

 

Nie ma w tej chwili już prawdziwego wolnego rynku, tylko istnieje nowa forma totalitaryzmu zwana pieszczotliwie globalizmem. Prawdziwy kapitalizmu skończył się wkrótce po rozpadzie dwubiegunowego podziału świata i wchodzimy powoli w erę konsumpcjonizmu.

 

Podstawą dawnych sukcesów “Solidarności” było podważenie zaufania w propagandę radiowo-telewizyjną i prasową. Pamiętam jak w 1981 roku rozrzucałem ulotki z hasłem “telewizja kłamie”.

 

Teraz ludzie znowu wierzą w to, co podają media, a media są przeładowane kłamliwą reklamą i łatwymi apelami do podświadomości, aby jak najwięcej konsumować, jak najwięcej kupować i jak najwięcej pożyczać.

 

Ostatni kryzys ujawnił już prawie otwarty powrót do socjalistycznego interwencjonizmu państwowego. Taka ostoja kapitalizmu jak USA zdecydowała się z funduszy federalnych ratować nieudolne banki, a menadżerowie tych banków (w podobny sposób jak kiedyś dygnitarze komunistyczni) za uzyskane dotacje urządzają sobie wspaniałe wczasy w kurortach całego świata (... )

Rajmund Pollak

Cały artykuł dostępny jest na Prokapitalizm.pl...

Szczegóły konkursu na tekst o kapitalizmie...